PRZYGODA Z KURĄ.

Przygoda nazywała się „uratować kurę” i zaprowadziła Bartka na strych domu. Kiedy się tam wdrapał, spojrzał przez małe okienko, jedyne jakie tam było, i zobaczył  piękny widok. Przed nim rozciągało się całe Miłkowo. Widział dachy sąsiednich domów, górne piętro budynku szkoły, wieżę kościoła przy rynku i nawet pola po drugiej stronie miasteczka, aż po Kozią Górkę. A potem spojrzał     w dół i popatrzył na ogródek mamy. Wtedy właśnie przygoda wskoczyła mu przed oczy. Wskoczyła pod postacią kury, należącej do sąsiadki z domu obok, pani Koberowej. Pani Koberowa miała kilka kur i zawsze chodziły one po jej podwórku, grzebiąc w ziemi i szukając czegoś do jedzenia. Tym razem jednak jedna z nich przyszła do ogródka mamy. Pół biedy gdyby przyszła tak po prostu, w odwiedziny, ale ta postanowiła wygrzebać wszystkie ziarenka, które mama w zeszłym tygodniu, codziennie po pracy, siała w świeżo przekopanych grządkach. Bartek wiedział, że jak kura wydłubie nasionka, to z marchewek i kalarepek w tym roku „figa z makiem”. Oj, na takie coś nie mógł pozwolić. Postanowił więc nieszczęsną kurę odłowić i odstawić na podwórko sąsiadki.   

Na strychu zawsze leżą jakieś skarby, które, mniej lub bardziej, mogą się w przygodach przydać. Tym razem okazało się, że w kącie, we wiaderku, leżą ziarenka zboża, które tata miał zasiać na „poplon” – tak Bartek usłyszał, kiedy tata wnosił je do góry i ustawiał w kąciku, a mama wyzywała, że wszystkie myszy z okolicy będą miały stołówkę. Chłopiec wchodził potem czasami po cichutku, na paluszkach, na strych, żeby zobaczyć jak taka stołówka dla myszy wygląda. Niestety nigdy, ale to nigdy, żadnej myszy nie widział. Obok wiaderka leżał sobie, jakby na życzenie, gruby kłąb sznurka z którego mama ucinała długie kawałki i rozciągała z tyłu domu na suszarce do prania. No i ten nieszczęsny sznurek podsunął Bartkowi sposób na schwytanie kury. Indiański sposób. Na lasso. Bo właśnie kiedy leżał w łóżku razem z tą świnką, którą podobno miał, chociaż nigdzie jej nie było, oglądał taki film. Tata powiedział mu , że to „łestern” choć pisze się chyba jakoś inaczej. I w tym filmie taki jeden Indianin łapał konia na lasso. Jak on złapał tego konia, to przecież Bartek może złapać tę nieszczęsną kurę. Tylko że… rzucać tym lassem nie umie. Umyślił więc sobie, że rozsypie przez okno trochę tych nasion na „poplon”, a obok, przez okno na strychu, wysunie na ziemię taką pętelkę ze sznurka. Jak kura przyjdzie zjeść te ziarenka- przecież na pewno przyjdzie, bo dzióbie i dzióbie w tej ziemi po mamy nasionka, to wdepnie w to lasso. Wtedy on pociągnie sznurek i kura złapana. No i tak zrobił.

Kura przyszła po ziarenka nadspodziewanie szybko. Gdacząc bez przerwy to swoje „ko, ko, koo,” kręciła się wkoło i wyjadała wszystko, co Bartek wysypał. A potem wdepnęła w pętelkę ze sznurka. Wtedy chłopiec odsunął się od okna i z całych sił pociągnął za koniec lassa. Niestety, w tym czasie kura wylazła już z pułapki i zamiast nogi, wsadziła w to miejsce głowę. Bo też akurat tam dojrzała jeszcze ziarno. Cóż to się działo! Kura, złapana za szyję, zaczęła szarpać się i podskakiwać tak mocno, że już nawet gdakać nie mogła. No bo chyba ten sznurek cisnął ją w szyję. I pewnie udusił by się biedny ptak, gdyby nie szybka akcja Bartka. Ten, przestraszony nie mniej niż jego ofiara, nacisnął na głowę czapkę i wypadł na podwórko. Biegiem okrążył dom, dopadł do leżącej na ziemi, ledwie dychającej kury, i rozciągnął pętlę ze sznurka. Przez krótką chwilę przerażony chłopiec obserwował, jak niedoszła nieboszczka kura dochodzi do siebie i wreszcie staje na nogi. Wtedy złapał ją znowu i fiuu, jednym ruchem przerzucił ją przez płot na podwórko pani Koberowej. Kura zatrzepotała skrzydłami, a potem, jeszcze ciągle lekko oszołomiona, potruchtała do swoich sióstr, skrobiących ziemię na własnym terenie.

– Ufff, – pomyślał chłopiec, – no to szczęśliwie URATOWAŁEM kurę.

 Tak to przygoda, która przecież rozpoczęła się w domu, zakończenie swoje miała i tak na podwórku. Bo przecież najlepsze przygody zawsze spotykały Bartka na dworze, a nie w domu.

What’s your Reaction?
+1
1
+1
1
+1
1
+1
2
+1
0
+1
0
+1
0

Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

2 odpowiedzi na “PRZYGODA Z KURĄ.”

  1. Awatar Elżbieta Jakrzewska
    Elżbieta Jakrzewska

    Przygody Bartka się rozkręcają, akcja trzyma w napięciu !!!

  2. Awatar wujcio Pawcio
    wujcio Pawcio

    czy wszystkie Bartki to rozrabiaki?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *