DZIADKU, NA POMOC!

Trzeba poprosić kogoś o pomoc. Ale kogo? Bartek myślał baaaardzo mocno. I w tym momencie wpadł mu do głowy wspaniały pomysł. Dziadek! Dziadek Franek! No tak, to najlepsze co mógł wymyślić.

Przecież mieszka blisko, zawsze kochał zwierzątka i już dawno popierał wnuka w jego prośbach o pieska. Tata był wprawdzie do tej pory odporny zarówno na prośby synka, jak i na wstawiennictwo dziadka. Ale przecież nigdy nie było jeszcze tak, żeby w tych rozmowach uczestniczył też prawdziwy, znaleziony szczeniaczek. Oczywiście, że dziadek Franek będzie najlepszym doradcą i pomocnikiem Bartka.

Niedługą chwilę potem para małych przyjaciół zbliżała się już do domu, w którym mieszkał starszy pan. Bartek co prawda nie był pewien, czy powinien, tak bez zapowiedzi, zjawić się u dziadka razem z psem, ale tutaj los postanowił odrobinkę mu pomóc. Dziadek Franek siedział sobie bowiem na ławeczce przed domem. Korzystając z pięknej pogody i mnóstwa wolnego czasu, czytał jakąś grubą i starą książkę. Dziadek uwielbiał bowiem książki i nie tylko sam czytał je w każdym miejscu i w każdej wolnej chwili (a miał tych chwil bardzo dużo, był bowiem na emeryturze i nie chodził już do pracy) ale ciągle namawiał też innych, żeby czytali przynajmniej tyle co on. Bartek lubił książki, ale jeszcze bardziej lubił biegać po dworze i szukać wciąż nowych przygód. Mimo to obiecał kiedyś dziadkowi, że też będzie książki czytał. A ponieważ to właśnie dziadek Franek podsuwał mu raz po raz jakąś nową, kolorową książeczkę, więc chłopiec również, czasami, siadał sobie na ławeczce przed swoim domem i zagłębiał się w lekturze. W końcu polubił to na tyle, że niekiedy sam nawet prosił o pomoc w wybraniu czegoś ciekawego. Najlepiej oczywiście o przygodach.

Tak więc dziadek siedział sobie na słoneczku i już z daleka widział kto się do niego wybrał. Zastanawiał się co prawda, skąd wnuk ma psiaka – czyżby rodzice w końcu ulegli jego błaganiom?

Ale wiedział doskonale, że chłopiec na pewno natychmiast po przywitaniu sam mu wszystko wyjaśni.

No i tak właśnie było. Dziadek jeszcze nie zdążył dobrze uściskać Bartka, jak ten już zaczął opowiadać, co go dzisiaj spotkało i jakie ma w związku z tym problemy. Opowiadał co prawda bardzo chaotycznie, co chwilę przeskakując w przód i tył opowieści, trochę mieszał zdarzenia, ale, koniec końców, powiedział wszystko przyznając się nawet z rozpędu do tej super tajnej skrytki i jej ukrytych wejść. Wiedział co prawda, że dziadek potrafi dochować tajemnicy i na pewno nikomu jego sekretu nie zdradzi, więc nawet się cieszył, że powiedział całą prawdę, niczego nie ukrywając.

Dziadek wysłuchał go cierpliwie, potem spojrzał mu głęboko w oczy i spytał:

– Wiesz na pewno, że posiadacz psa ma nie tylko dużo frajdy i miłe towarzystwo, ale również obowiązki. Jesteś pewien, że i z tymi obowiązkami sobie poradzisz? Że będziesz o psiaka dbał, bawił się z nim, wyprowadzał na spacery, a jeśli będzie trzeba, również sprzątał?

Maluch nie odpowiedział od razu. Pomyślał przez chwilę, a potem przytaknął. No pewnie, że będzie dbał. Przecież o przyjaciela zawsze trzeba się troszczyć. Nie jest ważne czy jest to przyjaciel człowiek – jak Wiktor, o którym Bartek przecież zawsze pamięta, czy Laurka, która jest co prawda dziewczyną, ale jest też dobrym kumplem i nawet obiecała sprawdzić nogi słonia – czy jest to zwierzątko. Tak, Bartek będzie dbał o swojego psiaka.

Dziadek kiwnął głową, bo, chociaż nie za bardzo rozumiał o co chodzi z nogami słonia, ale spodobała mu się odpowiedź wnuczka. A potem powiedział jak ma zamiar chłopcu pomóc. Mianowicie, po pierwsze, Minus zostanie dzisiaj w domu u dziadka. Trzeba najpierw sprawdzić czyj to może być zwierzak i czy faktycznie ktoś go teraz nie szuka. Dziadek długo był nauczycielem w Miłkowie i zna tutaj prawie wszystkich. Będzie wiedział kogo popytać, aby coś ustalić. A potem, jutro, dziadek spróbuje jeszcze raz porozmawiać z rodzicami i poprzeć Bartka w jego staraniach o psa. Chłopcu zrobiło się troszkę smutno, że będzie musiał rozstać się z pupilkiem na całą noc, ale skoro dziadek tak wymyślił, to na pewno tak będzie lepiej. Posiedzieli więc jeszcze trochę razem, we trójkę. Dziadek z wnuczkiem wypili po szklance pysznego kompotu z truskawek, a Minus dostał mleczko w miseczce po serku, który dziadek zjadł dzisiaj na śniadanie. A potem zrobiła się czwarta po południu i trzeba było się pożegnać. Bartek powinien już wracać do domu, a dziadek potrzebował trochę czasu, aby rozpytać o psiaka wszystkich znajomych.

What’s your Reaction?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Opublikowano

w

przez

Tagi:

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *