Witaj, świecie!
Witamy w Zaczytajkach!!!
Znajdziecie tutaj, opowiedziane przeze mnie historie które, być może, przeniosą Was do mojego małego świata i dostarczą odrobinę radości Wam i Waszym dzieciom czy wnukom. Może też rozbudzą w Was chęć czytania innych opowieści.
Bawcie się dobrze w Zaczytajkach.
Bartek z minusem.
Książka w odcinkach.
-
POZNAJCIE BARTKA.
Kto zna Bartka ten wie, że jest chyba najweselszym chłopcem w całym Miłkowie. Miłkowo to taka nieduża miejscowość, – „tylko trochę większa niż wioska,” jak mówi pan Kołecki, który wszystko wie, bo jest przecież dyrektorem w miejscowej szkole. Z jednej strony miasteczka rozciągają się piękne, świerkowe lasy, w których schowane jest małe jeziorko, nazywane przez…
-
PRZYGODA Z KURĄ.
Przygoda nazywała się „uratować kurę” i zaprowadziła Bartka na strych domu. Kiedy się tam wdrapał, spojrzał przez małe okienko, jedyne jakie tam było, i zobaczył piękny widok. Przed nim rozciągało się całe Miłkowo. Widział dachy sąsiednich domów, górne piętro budynku szkoły, wieżę kościoła przy rynku i nawet pola po drugiej stronie miasteczka, aż po Kozią…
-
PRZYGODA NA STRYCHU.
Był piątek. Koniec tygodnia zbliżał się wielkimi krokami. Coraz bliżej do tych pięknych dni, na które rodzice mówili „łikend”, chociaż Bartek znowu wiedział, że pisze się to zupełnie inaczej. Ale dla niego nie było ważne jak. Ważne, że tata, od samego rana uśmiechnięty, kręcił się po domu przed wyjściem do pracy i mruczał sobie „piątek,…
-
DZIEŃ W SZKOLE, CZYLI WSTĘP DO PRZYGODY.
Był więc, jak już mówiliśmy, piątek i chociaż ten „łikend” miał się już niedługo zacząć, to najpierw trzeba było jeszcze iść do szkoły. Bartek lubi szkołę. Lubi panią Elę – nauczycielkę, która przez cały dzień starała się, żeby kiedyś „wyszli na ludzi”. Tak czasem mówiła. Dzieci zastanawiały się czasem, dlaczego mają na tych ludzi wychodzić.…
-
PRZYGODA PO LEKCJACH.
Kiedy wszyscy uczniowie, nauczyciele i nawet pan dyrektor kręcili się po szkole zbierając się do domów, Bartek, jak zwykle wykorzystując ogólne zamieszanie, wysmyknął się na boisko i szybko, przez nikogo nie zauważony, przykucnął przy wejściu do skrytki. Potem, popychając przed sobą plecak, wdrapał się po kolanach do swojej i Wiktora kryjówki. Schowany między gęstymi gałęziami, czekał…
-
DZIADKU, NA POMOC!
Trzeba poprosić kogoś o pomoc. Ale kogo? Bartek myślał baaaardzo mocno. I w tym momencie wpadł mu do głowy wspaniały pomysł. Dziadek! Dziadek Franek! No tak, to najlepsze co mógł wymyślić. Przecież mieszka blisko, zawsze kochał zwierzątka i już dawno popierał wnuka w jego prośbach o pieska. Tata był wprawdzie do tej pory odporny zarówno…
-
DZIADEK, PAN SZYMKOWIAK I…
Piątkowe popołudnie i wieczór strasznie ciągnęły się Bartkowi. Co chwilę spoglądał to na zegarek, to na telefon, czekając jednocześnie na noc (żeby już było jutro) i na informację od dziadka, że piesek nie ma tak właściwie innego właściciela i będzie można go zatrzymać. Rodzice Bartka spoglądali za to co chwilę na swojego synka, bo znali go dobrze…
-
NAJTRUDNIEJSZA SPRAWA.
Dziadek nie powiedział wnukowi, że już wczoraj długo rozmawiał z synem o psiaku, i tak właściwie całkiem go do tego psa przekonał. Nie powiedział o tym Bartkowi, bo przecież nie mógł wiedzieć, że pan Antoni odda chłopcu swojego szczeniaka. A teraz chciał, żeby wszystko było załatwione „jak należy”. – Pójdę z wami i ja –…